Nie pokazać słabości. Nie zatrzymać się. Nie dać po sobie poznać, że coś boli.
Tylko jest w tym jeden haczyk.
Jak odcinasz sobie dostęp do smutku, to nie wycinasz tylko cierpienia. Wycinasz też radość. Bliskość. Ulgę. Poczucie sensu.
I potem zostaje już tylko dobrze zarządzana funkcja. Rola. Sprawność. Codzienne dowożenie.
Z zewnątrz: wszystko pod kontrolą. W środku: coraz mniej życia.
W rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem padło jedno z najmocniejszych zdań:
nie ma możliwości przeżywania radości, jeżeli nie masz dostępu do smutku.
To nie jest zachęta do użalania się nad sobą. To jest przypomnienie, że człowiek, który nic nie czuje, nie stał się odporny. Stał się odcięty.
Sobczak mówi o tym z bardzo konkretnego miejsca. Dziś prowadzi praktykę pomocy psychologicznej, a jego kompetencje nie są tylko akademickie czy teoretyczne. Są przepuszczone przez własny kryzys, wypalenie i realną pracę z ludźmi.
Jeśli od dawna bardziej się trzymasz niż żyjesz, obejrzyj ten odcinek.
Link do rozmowy: https://bit.ly/4to9XJ6