Krzysztof Strobel — strona główna
Notki / Prof. Jerzy Bralczyk
Rynek w praktyce · Notka · Z rozmowy z prof. Jerzym Bralczykiem

Epoka cienkiej skóry i grubych słów.

Krzysztof Strobel15 kwietnia 2026

Jest coś osobliwego w naszych czasach.

Naprawdę dużo jesteśmy dziś w stanie wytrzymać w języku.

Wytrzymujemy przesadę.

Wytrzymujemy pompowanie rzeczywistości.

Wytrzymujemy komunikacyjny teatr, w którym wszystko jest przełomowe, mocne, historyczne, wyjątkowe i najlepiej jeszcze „miażdżące”.

Mżawka dostaje status alertu.

Informacja o promocji serka o 10 groszy tańszego bywa przeciekiem.

A zwykła autopromocja coraz częściej przebiera się za misję.

I to wszystko jakoś przechodzi.

Ale wystarczy powiedzieć coś znacznie mniejszego.

Znacznie spokojniejszego.

Znacznie mniej efektownego.

Na przykład:

nie zasłużył.

albo:

nie postąpiłeś najlepiej.

I nagle okazuje się, że to już nie jest opinia.

To jest obelga.

Atak.

Przemoc prawie.

I właśnie ten paradoks świetnie uchwycił prof. Jerzy Bralczyk.

Z jednej strony mamy dziś gigantyczną tolerancję na hiperbolę.

Z drugiej strony dramatycznie niską tolerancję na krytykę.

Żyjemy w epoce wielkich hiperboli, ale bardzo cienkiej skóry.

Można więc bezkarnie nadmuchać byle rzecz do rozmiaru katastrofy, objawienia albo dziejowego zwrotu akcji.

Ale nie można nazwać czegoś po prostu słabością, błędem albo brakiem zasługi.

To jest, moim zdaniem, jeden z bardziej charakterystycznych rysów współczesnej komunikacji. (Chociaż słowo “komunikacja” pozwala na napisanie dłuższego artykułu.)

Nie to, że ludzie się nie zgadzają.

To jest normalne.

Problem polega na tym, że coraz więcej ludzi nie odróżnia już krytyki od zniewagi.

A to bardzo niebezpieczny moment.

Bo kiedy każda niepochlebna ocena staje się „obelgą”, to kończy się miejsce na korektę.

Kończy się miejsce na spór.

Kończy się miejsce na dojrzałość.

Zostaje tylko język napompowany i ego obrażone.

Nie każda krytyka jest pogardą.

Nie każda odmowa uznania jest przemocą.

Nie każde „to było słabe” jest nienawiścią.

Czasem to po prostu opis.

I może właśnie od odzyskania tej różnicy trzeba dziś zacząć porządkowanie języka. Porządkowania przez każdego z nas z osobna.

A może nie tylko języka.

Może także własnej głowy.

Bo świat, w którym wszystko musi być powiedziane mocniej, a coraz mniej rzeczy wolno powiedzieć uczciwie, nie jest światem bardziej wrażliwym.

Jest światem bardziej rozchwianym.

pozdrawiam serdecznie…

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.