Krzysztof Strobel — strona główna
Artykuły / Człowiek w praktyce
Człowiek w praktyce

Nie zaczynaj od promptu. Zacznij od spaceru

Jak używać AI do pisania, żeby nie oddać mu własnego głosu.

Krzysztof Strobel28 maja 2026Około 4 min czytania
Okładka artykułu

Idziesz na spacer.

Niby nic wielkiego. Buty, droga, trochę powietrza, może bez po drodze, jeśli maj ma akurat dobry dzień i postanowi pachnieć bez pytania.

Włączasz nagrywanie.

Na początku jeszcze dyktujesz tekst. Trochę technicznie, trochę z wysiłkiem, jak człowiek, który ma świadomość, że mówi do urządzenia. Ale po kilku minutach dzieje się coś ciekawego.

Przestajesz dyktować.

Zaczynasz mówić.

I to jest zupełnie inna kategoria.

Bo tekst, który powstaje wtedy, nie jest tekstem wymyślonym przez AI. Nie jest też tekstem wystukanym z napięciem przy biurku, między mailem, telefonem, kubkiem kawy i drobnym wyrzutem sumienia, że znowu coś miało być gotowe wcześniej.

To jest tekst, który idzie razem z Tobą.

Dosłownie.

Ja tak piszę coraz częściej. A właściwie: coraz częściej tak mówię teksty.

Biorę Plauda, przypinam małe urządzenie do kołnierzyka, upewniam się trzy razy, że naprawdę nagrywa, bo kilka razy już się pięknie nagadałem do ciszy, i idę.

Nie trzeba mieć Plauda. Można użyć telefonu. Można użyć słuchawek. Można wymyślić jeszcze pięć innych sposobów. Plaud jest po prostu wygodny. Po minucie zapominasz, że go masz. A to jest ważne, bo najlepsze zdania nie lubią, kiedy patrzy im się na ręce.

Najpierw pojawia się temat.

Potem kilka zdań. Potem dygresja. Potem wracasz.

Potem nagle zauważasz, że to, co miało być prostą notatką, zaczyna mieć rytm, kierunek, scenę, zapach, temperaturę i własny oddech.

W czasie marszu tekst jest inny. Bardziej spięty, szybszy, czasem ostrzejszy.

W czasie spaceru jest więcej namysłu. Człowiek się rozgląda. Widzi chmurę, drzewo, drogę, płot, zapach bzu. I nagle do tekstu wchodzi coś, czego przy biurku by nie było.

Nie dekoracja.

Prawda chwili.

To może brzmieć drobno, ale w pisaniu drobne rzeczy często są największe. Bo różnica między tekstem własnym a tekstem tylko poprawnym nie zawsze leży w konstrukcji akapitu. Czasem leży w tym, że w jednym naprawdę był człowiek, a w drugim tylko sprawny układ zdań.

AI potrafi dziś napisać artykuł o wszystkim.

Wpisujesz: „napisz tekst o tym, jak tworzyć treści”.

I ono napisze.

Będzie wstęp. Będą śródtytuły. Będzie kilka punktów. Będzie zakończenie z zachętą, żeby „zacząć już dziś”. Wszystko będzie na miejscu.

Tylko Ciebie tam nie będzie.

A ja nie chcę publikować tekstów, w których mnie nie ma.

AI może bardzo pomóc. Gigantycznie. Ale nie powinno udawać autora.

Autor musi przynieść prawdę. AI może pomóc ją uporządkować.

I tu zaczyna się właściwy sens całego procesu.

Po spacerze mam nagranie. Z nagrania robi się transkrypcja. Transkrypcja trafia do Codexa. Tam tekst zostaje rozdzielony: co jest artykułem, co jest pomysłem, co jest zadaniem, co jest dygresją na później, a co było tylko miłym krzakiem przy drodze, który nie musi koniecznie dostać własnego newslettera.

Potem wchodzi redakcja.

Nie generowanie od zera.

Redakcja.

To zasadnicza różnica.

Jeżeli mówię tekst przez czterdzieści minut, to nie potrzebuję, żeby AI wymyślało mi myśl. Ja już ją przyniosłem. Czasem zbyt szeroką. Czasem nieuczesaną. Czasem z trzema bocznymi uliczkami, z których dwie są ślepe, a jedna prowadzi do osobnego artykułu.

Ale to jest moje.

AI może wtedy zrobić to, co robi dobry redaktor. Oczyścić. Ułożyć. Wyciąć. Zapytać, gdzie jest oś. Przypomnieć, że akapit to myśl, a nie ozdobna przerwa między zdaniami.

Może też pomóc zobaczyć, że jeśli trzeci raz poprawiam w tekście tę samą rzecz, to nie powinienem poprawiać jej ręcznie po raz czwarty.

Powinienem poprawić system.

To jest jedna z największych korzyści z takiej pracy. Nie tylko tekst powstaje szybciej. Powstaje też własny warsztat. Po kilku, kilkunastu takich przebiegach zaczynasz mieć środowisko, które wie, jak pracujesz. Co ma zostawić. Co ma wyciąć. Gdzie przesadzasz. Gdzie za bardzo się rozlewasz. Gdzie warto zostawić krzywiznę, bo właśnie w niej jest człowiek.

Nie chodzi o to, żeby było idealnie.

Chodzi o to, żeby było podpisywalne.

Przez Ciebie.

Bo jest jeszcze jedna rzecz.

Kiedy wracasz ze spaceru i dopiero wtedy próbujesz napisać tekst, często jest już po tekście.

Myśl niby ta sama, ale powietrze inne. Nastrój inny. Głowa już w domu. Ktoś coś powiedział. Coś trzeba odpisać. Coś zadzwoniło. I nagle ta jedna fraza, która na drodze była oczywista, robi się nie do odtwórczenia.

Nie dlatego, że była genialna.

Tylko dlatego, że była żywa.

A żywe rzeczy mają to do siebie, że nie zawsze czekają cierpliwie, aż otworzymy laptopa.

Dlatego nagrywanie spacerów jest dla mnie czymś więcej niż techniką produktywności. To jest sposób łapania myśli, zanim zostanie przykryta przez administrację dnia.

I tak, AI jest w tym bardzo przydatne.

Ale nie w prawdzie.

Prawdę tworzymy my.

AI może pomóc w strukturze. W redakcji. W porządkowaniu. W odnalezieniu akapitu, który jest artykułem, i dygresji, która powinna poczekać na swoją kolej.

Może pomóc nie zgubić pomysłu. Może przypomnieć, że z jednego nagrania wychodzą czasem trzy rzeczy: tekst, zadanie i zalążek serii.

Ale nie pójdzie za Ciebie na spacer.

Nie zobaczy za Ciebie bzu.

Nie poczuje za Ciebie, że dziś zdanie idzie wolniej, bo Ty idziesz wolniej.

I bardzo dobrze.

Bo gdyby wszystko robiło za nas, to może mielibyśmy więcej treści.

Ale mniej własnego głosu.

Jeżeli więc chcesz pisać więcej, spróbuj najprostszej rzeczy.

Nie zaczynaj od promptu: „napisz mi artykuł”.

Zacznij od spaceru.

Włącz nagrywanie. Upewnij się, że naprawdę działa. Wybierz jeden temat i mów. Nie oceniaj po pierwszych trzech minutach. Nie poprawiaj w trakcie. Nie próbuj brzmieć jak gotowy tekst.

Po prostu mów.

A dopiero potem użyj AI jak redaktora.

Nie jako autora zastępczego.

Jako kogoś, kto siada obok, patrzy na ten materiał i mówi: tutaj jest tekst. Tutaj jest dygresja. Tutaj jest zdanie, którego nie wolno wygładzić, bo właśnie ono oddycha.

To jest może najprostsza rada.

Pisz samemu.

Tylko niekoniecznie palcami.

Mój newsletter

Nowe artykuły i pełne rozmowy prosto do Twojej skrzynki.

To, co warto wiedzieć, zanim stanie się oczywiste. Sprawdzone rozwiązania, produkty warte uwagi i mechanizmy, które zmieniają decyzje.